Beatrycze Nowicka Opowiadania

Sprawiedliwość królów (recenzja, 19.01.2024)

Jakieś to blade

Richard Swan, wyd. Mag

Pierwszy tom trylogii „Imperium wilka”

Beatrycze Nowicka: 5,5/10

Żeby być uczciwą, muszę napisać, że „Sprawiedliwość królów” nie jest książką złą. Ma też jedną dużą zaletę, a mianowicie brak wciskania „woke”, co ostatnimi czasy bywa rzadkością w przypadku nowych książek fantasy tłumaczonych z angielskiego. A jednak zabrakło mi w niej tego, co stanowi główny powód, dla którego sięgam po fantasy – wrażenia, że obcuje się z żywym, barwnym światem i takimiż bohaterami. W dodatku autor nie radzi sobie dobrze z narracją pierwszoosobową.

Jeżeli chodzi o powieściowe uniwersum, to zabrakło mi jakichś elementów, szczegółów, koncepcji wyróżniających je na tle innych.  Pomysł na moce Sędziów jest w porządku (choć nie wydaje mi się, by żaden autor wcześniej nie wpadł na coś podobnego), poza tym jednak dostajemy kolejne cesarstwo z zamkami, rycerzami, kupcami i fanatycznymi kapłanami. W tym miejscu z nostalgią wspominam choćby niedokończony do tej pory cykl Scotta Lyncha o Locke’u Lamorze, gdzie świat był wyrazisty, miał swój klimat i pozostawał w pamięci. Nie pomaga tu także styl, któremu brakuje polotu; Swan nie ustrzegł się także niepotrzebnego powtarzania informacji w opisach: „było to duże, otoczone murami miasto, zbudowane na zboczach Tolsburskich Rubieży i podzielone na pół przez rzekę Gale. (…) Rzeka Gale była głęboka i szeroka i, chociaż naokoło, docierała aż do samej Sovy. To sprawiło, że Galen’s Vale stało się dużym centrum handlu”, „strażnica morska była ogromną fortecą (…). Jej ściany, wieże i donżon wykonane były z tego samego miejscowego czarnego kamienia (…). Całą budowlę zaprojektowano tak, by wzbudzała strach, a patrząc na wznoszące się na klifach wysokie, czarne niczym obsydian mury, mogłam z całą pewnością powiedzieć, że projektantom udało się zrealizować ten zamysł.”

Odnośnie zaś narracji pierwszoosobowej, uważam, że warto po nią sięgnąć, gdy potrafi się pisać ze swadą, albo ma się pomysł na ciekawe życie wewnętrzne bohatera. Niestety, w przypadku „Sprawiedliwości królów” zabrakło i umiejętności pisarskich, i pomysłu. Ponadto, Swan nie stosuje się też do zasady, by raczej pokazywać, niż opowiadać. Na przykład, zamiast w scenach i dialogach nakreślić sylwetkę głównej bohaterki, przedstawić jej narastające zwątpienie i znużenie swoją pracą jako proces, każe jej dość często żalić się na to w monologach. W efekcie Helena jawi się czytelnikowi jako rozkapryszona, nie budząca sympatii pannica, a nie taki był chyba cel autora. Także pojawiający się przelotnie wątek romansowy, dość sucho relacjonowany, zupełnie mnie nie przekonał, podobnie jak reakcja dziewczyny na nekromantyczny rytuał – w zamierzeniu autora przerażający, czemu jednak opis nie sprostał. Ogólnie koncepcje wyjściowe na bohaterów nie są złe, jednak i tu zawodzi realizacja – żaden z nich mnie nie przekonał na tyle, by wydać się pełnokrwistą postacią.

Fabule należy na plus policzyć, że nie jest kolejną historią magicznego sieroty-wybrańca, a dotyczy śledztw prowadzonych przez Sędziego i towarzyszy. Akcja biegnie dość wartko. Czytało mi się „Sprawiedliwość królów” raczej płynnie (choć bez większego emocjonalnego zaangażowania), ale treść zaczęła blaknąć w mej pamięci praktycznie tuż po odłożeniu.

Mam wrażenie, że autorowi brakuje doświadczenia (choć ma potencjał i może się jeszcze wyrobi), a książce poskąpiono lepszej redakcji. Ot choćby scena: „jeden [z napastników] zamachnął się mieczem i miał na tyle szczęścia, że trafił X w ramię, niemal w całości je odcinając. X ryknął, po czym szybkim ruchem odwrócił swoje ostrze i rozpłatał mu gardło. (…) Ramię upadło na podłogę. (…) W drzwiach pojawił się kolejny żołnierz. X sparował jego ciosy włócznią raz, potem drugi, po czym chwycił za ostrze na końcu. Mężczyzna puścił włócznię i sięgnął po miecz, lecz wtedy X ściął czubek jego głowy.” Wygląda na to, że X miał co najmniej trzy ręce. Zastanawiam się też nad kwestią parowania włóczni mieczem oraz łapania jej za grot, ale niestety nie znam osobiście nikogo z bractwa rycerskiego, bym mogła dopytać o takie rzeczy.

Tłumaczce zdarzały się problemy z przeczeniami/twierdzeniami – czasami kontekst wskazywał na znaczenie odwrotne, jak choćby tu: „ Szczególnie dużo czytałam o Kanie i Wielkiej Pladze Gvorodu. Wiesz, o czym mówię? – Słyszałam o Kanie – odparłam. – Ale nie o pladze. (…) – Wiedz zatem, że  był on Sędzią…”. Czasem dobór słów jest nieszczególnie fortunny: „mimo to chciał mi zaimponować i stanął tak, by jego miecz – wyglądający na kosztowny oręż w porządnej skórzanej pochwie – do mnie przywarł.” Korekta przepuściła m.in. „zaspokajania ich rządz”.

„Sprawiedliwość królów” jest jedną z tych książek, którą trudno mi szczególnie polecać, ale też nie mam podstaw by do niej zdecydowanie zniechęcać. Jeśli ktoś lubi fantasy w najbardziej tradycyjnym sztafażu i nie jest specjalnie wybredny, może spróbować, a nuż powieść Swana wzbudzi w nim jakieś uczucia.

W oryginale tom trzeci ma się ukazać w lutym 2024, w tym samym czasie ma wyjść polski przekład części drugiej. Ja się chyba nie skuszę.