Beatrycze Nowicka Opowiadania

Straceńcy Madsa Voortena. Utracona godzina (minirecenzja, 04.07.22)

Podążając za bohaterami

Marcin Mortka, wyd. SQN

Czwarty tom cyklu o Madsie Voortenie

Beatrycze Nowicka: 5,5/10

O ile na kontynuację „Drugiej Burzy” przyszło czytelnikom czekać aż dekadę, „Utracona godzina” ukazała się po trzech miesiącach od premiery „Mroźnego szlaku” – zatem albo Marcin Mortka miał już napisane dalsze części, tylko do tej pory nie mógł znaleźć wydawcy, albo też druk tomu trzeciego podziałał tak motywująco. Dla tych, którzy polubili Madsa Voortena i jego przyjaciół, to z pewnością dobra wiadomość.

Niełatwo mi się pisze o tej książce, bo też i trudno napisać coś nowego na temat cyklu. Nadal jest to rozrywkowa, lekka fantasy, którą czyta się szybko, wciąż też autor skupia się przede wszystkim na postaciach. Moja uwaga z recenzji „Mroźnego szlaku” o tym, że powieść przywodzi na myśl odcinek serialu, pozostaje w mocy. Ot, trochę rozmów, trochę wędrówek, nieco walki (w „Utraconej godzinie” znalazły się opisy kilku potyczek i jednej większej bitwy), plus kilka istotnych informacji rozwijających główny wątek cyklu.

Niektórzy autorzy cykli fantasy starają się zabierać czytelnika w coraz to nowe zakątki swojego uniwersum, przedstawiać nowe rasy i kultury. Tu tak nie jest – opisy świata są raczej skąpe, a bohaterowie nie oddalają się zbyt daleko od miejsca, do którego dotarli pod koniec „Mroźnego szlaku”. Mads oraz Bielik udają się śladami Tuistan na północ, zaś Elinaare wraz z Kosturem pozostają w Brzasku, gdzie była smocza kapłanka stara się utrzymać względny porządek. Równocześnie do miasta przybywają przedstawiciele ościennych krain, marzący o podziale odbitych ziem. Bywa, że podczas lektury cyklu przyjemność sprawia śledzenie przemian wewnętrznych postaci, niestety pod tym względem Mortka nie wprowadza nic ciekawego – bohaterowie zostali dookreśleni i nie wiem, czy czymkolwiek jeszcze zaskoczą czytelnika.

Rzec można, że nowości tu niewiele – to przede wszystkim książka dla tych, którzy pragną poznać dalsze losy bohaterów. Jeśli o mnie chodzi, zdążyłam już poczuć do nich sympatię, więc po kolejne tomy sięgam, by śledzić ich rozmowy, rozterki i poczynania.